Relacje

Koncerty, spotkania, imprezy,
transmisje…

Koncert w 209. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina

Sala Koncertowa Filharmonii Narodowej

Piątek, 1 marca 2019 r.

  • Tomasz Ritter – fortepian historyczny (kopia instrumentu Pleyela konstrukcji Paula McNulty’ego)
  • {oh!) Orkiestra Historyczna
  • Dirk Vermeulen – dyrygent
  • koncert zrelacjonowała Monika Joanna Bielska
Publikacja: 03/03/2019 r.

Tegoroczny koncert w dniu urodzin Fryderyka Chopina, tradycyjnie już organizowany przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina, w sposób szczególny przeniósł mnie w przeszłość. Sama myśl, że 209 lat temu urodził się kompozytor, bez którego dzieł nie wyobrażam sobie muzycznego świata, nastrajała nostalgicznie, a historyczne instrumenty orkiestry i fortepian z epoki wzmacniały ten efekt. Zapewne nigdy nie będziemy mieli całkowitej pewności, jak brzmiały instrumenty, których słuchali nasi przodkowie, ale sama myśl o tym, że próbujemy poszukiwać ich kolorytu, bywa intrygująca.

Część pierwsza koncertu

W pierwszej, symfonicznej części wieczoru zabrzmiała Symfonia C-dur op. 2 nr 2 Karola Lipińskiego oraz Uwertura fantastyczna „Bajka” Stanisława Moniuszki.
Symfonia C-dur to dzieło nastolatka pełne młodzieńczego optymizmu. Utrzymana w konwencji klasycznej, może przywodzić na myśl Haydna, choć daleko młodemu Lipińskiemu do wiedeńskiego mistrza. Z wyraźnie słyszalną partią instrumentów dętych, liryczną częścią drugą oraz pełnym temperamentu zamykającym Rondem, nie przypomina ona późniejszych dzieł wirtuoza skrzypiec, w dużej mierze pisanych dla ukazania własnego mistrzostwa jako instrumentalisty.

Bajka Moniuszki jest zaproszeniem do zupełnie innego dźwiękowego świata.

Bajka Moniuszki jest zaproszeniem do zupełnie innego dźwiękowego świata. Pojawia się romantyczna emocjonalność, mająca decydujące znaczenie w kształtowaniu narracji. Melodyjny liryzm z jednej strony, z drugiej dynamiczny dramatyzm, ciekawe wykorzystanie instrumentów z różnorodnością artykulacji oraz szeroką paletą barw, pewna nieokreśloność formy złożyły się na opowieść snutą przez muzyków dla publiczności.

A była to opowieść! {oh!} Orkiestra Historyczna pod batutą Dirka Vermeulena odnalazła się w obydwu kompozycjach, brzmiała malowniczo i niebanalnie.

Koncert w 209. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Foto © Wojciech Grzędziński

Koncertu część druga

Drugą część wieczoru wypełnił Koncert f-moll op. 21 Fryderyka Chopina – Koncert rozkochany młodzieńczą miłością, platoniczną, daleką, ale jednocześnie pełną mocy, namiętności i gorącej tęsknoty za wielbioną ukochaną. „Bo ja już mam mój ideał, któremu wiernie, nie mówiąc z nim, już pół roku służę, który mi się śni, na którego pamiątkę stanęło Adagio do mojego Koncertu” – pisał Fryderyk w październiku 1829 roku do swego przyjaciela Tytusa Woyciechowskiego. Owo Adagio, później określone jako Larghetto, zdaje się być takim właśnie snem o ukochanej. Wprowadzając senną, nokturnową aurę, a jednocześnie ogromny ładunek emocjonalny, jest ono w rzeczywistości najistotniejszym, o „najbardziej oryginalnych rysach” fragmentem utworu. Stało się też centralną częścią występu Tomasza Rittera – zwycięzcy I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych. Pamiętam Rittera z wrześniowego konkursu, na którym pokazał się z bardzo dobrej strony, jako pianista wrażliwy i umiejętnie obchodzący się z fortepianem historycznym.

Fortepian z czasów Chopina przeznaczony do salonów nie jest dostosowany do pomieszczeń o tak dużej kubaturze, jak sala filharmonii.

Tomasz Ritter – fortepian historyczny (kopia instrumentu Pleyela konstrukcji Paula McNulty’ego). Foto © Wojciech Grzędziński

Dziś miałam wrażenie, że chociaż artysta pozostał ten sam (były eleganckie frazy, wyczucie stylu brillant), coś przeszkadzało mu jednak w zaprezentowaniu pełni swoich możliwości. Czyżby – dość paradoksalnie – fortepian? Wykonana przez Paula McNulty’ego w 2009 roku kopia instrumentu Pleyela brzmiała raczej płasko, nie zachwycała barwą, a dźwięk, momentami metaliczny i głuchy, wydawał się daleki od chopinowskiego ideału. Zapewne część tego problemu stanowi wzajemne zharmonizowanie instrumentu i akustyki sali. Fortepian z czasów Chopina przeznaczony do salonów nie jest dostosowany do pomieszczeń o tak dużej kubaturze, jak sala filharmonii. W szczególny sposób doświadczyłam tego w czasie wspomnianego konkursu, kiedy miałam okazję słyszeć te same instrumenty w sali kameralnej, a ledwie kilka dni później w sali koncertowej. Niestety w zbyt dużym pomieszczeniu ginie ich delikatny dźwięk, a zagłuszyć może go nawet orkiestra historyczna, co dało się zaobserwować także omawianego wieczoru. Mam też nieodparte wrażenie, że na wielkiej scenie fortepiany te tracą duszę. To nie jest ich świat.

Powstaje pytanie o organizację tego typu występów.

Powstaje pytanie o organizację tego typu występów. Dlaczego właśnie w tej sali, a nie choćby w Studiu Koncertowym Polskiego Radia, gdzie bardzo dobrze sprawdził się instytutowy buchholtz w koncercie z orkiestrą? Domyślam się oczywiście, jakie mogłyby być kontrargumenty, jednak wieczór taki jak ten ma być obcowaniem ze sztuką, dlaczego więc muszę zasiadać na widowni ze świadomością, że w poszukiwaniu piękna i swoistej magii starych fortepianów w tym właśnie miejscu jestem w gruncie rzeczy skazana na porażkę…

 

Monika Joanna Bielska

Koncert w 209. rocznicę urodzin Fryderyka Chopina

PROGRAM

  • Stanisław Moniuszko: Uwertura koncertowa „Bajka”
  • Karol Lipiński: Symfonia C-dur op. 2 nr 2
  • Fryderyk Chopin: Koncert fortepianowy f-moll op. 21

Fotorelacja

Zdjęcia © Wojciech Grzędziński