Recenzje

Słuchamy, oglądamy, czytamy i opiniujemy…

Thomas Hobbs

wykonuje angielskie pieśni przełomu renesansu i baroku

  • wydawca: Paraty
  • rok wydania: 2016
  • nr katalogowy: 216229
  • płytę omawia: Maciej Chiżyński
  • 1 marca 2019 r.

Zdarza się, że płyty, które są świetne, wręcz wybitne, z niewiadomych względów pozostają przez krytykę niezauważone. Do owej grupy fonograficznych „outsiderów” zalicza się krążek pt. Orpheus’ Noble Strings, wydany w 2016 r. nakładem francuskiej wytwórni Paraty (nr katalogowy 216229). Usłyszymy na nim pieśni na głos z towarzyszeniem instrumentalnym, jak również utwory czysto instrumentalne kompozytorów angielskich i włoskich przełomu renesansu i baroku, takich jak: John Dowland, Francis Pilkington, Tobias Hume, William Corkine, John Danyel oraz Alfonso Ferrabosco.

Pieśni interpretuje brytyjski tenor młodego pokolenia, urodzony w 1984 r. Thomas Hobbs; akompaniują mu, a także wykonują wstawki instrumentalne Romina Lischka (bas, lira i wiola tenorowa) oraz Sofie Vanden Eynde (lutnia).

Tenor Hobbsa urzeka pięknem barwy, czystością intonacji i dykcji, delikatnością ozdobników, szlachetnością tonu i spójnością narracji.

Płyta to wyśmienita, bodaj najlepsza, jakie dane mi było słyszeć w tym repertuarze. Każdy element jest tu dopracowany do perfekcji. Tenor Hobbsa urzeka pięknem barwy, czystością intonacji i dykcji, delikatnością ozdobników, szlachetnością tonu i spójnością narracji.

Artysta zachwyca szeroką paletą odcieni i intensywnością wyrazu, która ani przez chwilę nie wykracza poza granice dobrego smaku i przyjęte konwencje; pomimo pewnej teatralności, pozostaje naturalny. Poza tym należy podkreślić, że jest doskonałym retorykiem – z łatwością przekłada znaczenie śpiewanego tekstu na dźwiękową ekspresję i sposób deklamacji – oraz świetnym muzykiem, nadającym melodiom właściwy kontur, dynamikę, i umiejącym współpracować z akompaniującymi mu instrumentalistami. W grze tych ostatnich pobrzmiewa wyrafinowanie i skromność, ale też głębia emocjonalna i różnorodność odcieni. Wszystko wydaje się tu „akuratne” i wyważone; zachowując proporcje czy równowagę w kształtowaniu poszczególnych fraz (dodam, że „lekkość” smyczka gambistki daje wrażenie swobody), artyści bez wątpienia przydają prezentowanym interpretacjom ogłady oraz blasku, a odbywa się to w aurze autentyczności.

Gdyby zapytano mnie, którą płytę zabrałbym na bezludną wyspę, wskazałbym właśnie ten krążek!

Sesje nagraniowe miały miejsce w Belgii w styczniu 2016 r. W książeczce znajdziemy teksty pieśni w oryginale i tłumaczeniu na francuski. Gdyby zapytano mnie, którą płytę zabrałbym na bezludną wyspę, wskazałbym właśnie ten krążek.

Maciej Chiżyński